Nie żebyśmy tyrali przez Święta lecz muszę się przyznać, że drugiego dnia świętego moje przyzwyczajenie do ciągłego robienia "czegoś" dało się we znaki i pofugowałam conieco podłogi w łazience - nooo booo mamy już piękne kafelecki :)))).
A było tak: Cel nasz pierwotny był taki by zakończyć prace w łazience na święta i wykąpać się w naszej "nowej" wannie przed kolacją wigilijną. I tak też się stało. Jak zwykle oczywiście lekko sie przeliczyliśmy mając nadzieję, że podłoga też już będzie zrobiona na zicher, ale co tam... Podłoga skończona nie była ale wanna stanęła, że hoho i kąpiel cudna była, ze hoho. Możnaby więc rzec, że plan prawie zrealizowany :)).
Grunt, że nasz już prawie 3-miesięczny brud (a nie trud) poleciał w kanalizę tą drogą, którą lecieć powinien :).
Trochę fotek zamieszczam, coby się nam nie poplątało później. Łazienkowy transformers nastąpi wkrótce...